
Największe takie wydarzenie w tej części Europy. Do Katowic zjechali hodowcy gołębi z wielu krajów.
W piątek 10 stycznia w MCK rozpoczęła się kolejna edycja Międzynarodowych Targów Gołębi Pocztowych EXPO Gołębie. Targom towarzyszy wystawa, na której można zobaczyć 1600 najlepszych gołębi z całego kraju, a także skrzydlatą reprezentację Polski. Wśród 44 reprezentacyjnych gołębi 5 jest z okręgu katowickiego. To największe takie wydarzenie w tej części Europy, nic więc dziwnego, że hala MCK szybko wypełniła się gośćmi z kraju i zagranicy.
Hodowla gołębi na Śląsku ma swoją długą tradycję i nic dziwnego, że to właśnie w naszym regionie odbywa się najważniejsze wydarzenie dla miłośników gołębi pocztowych w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, czyli EXPO Gołębie w katowickim MCK.
Wraz z otwarciem bram o godz. 12.00 hala szybko wypełniła się ludźmi. Niemal od razu rozpoczęły się też pierwsze transakcje. Trzeba się spieszyć, bo choć wystawcy przywieźli kilka tysięcy gołębi, to konkurencja wśród kupujących jest spora. A hodowcy dobrze wiedzą czego chcą i czego szukają. Często jest to młody następca utytułowanego czempiona.
- To gołębie Lubomíra Kubáčka, przyjeżdżamy tu razem już od pięciu lat. Jego najlepszym gołębiem rozpłodowym jest Blue Toni - mówi Bartosz Miesiączek.
Z dużego plakatu przy stoisku szybko dowiadujemy dlaczego - Blue Toni wygrał w 2014 roku przedolimpijskie zawody w Brnie, a rok później zdobył brąz na Olimpiadzie w Budapeszcie.
- Po prostu chodzi o to, który gołąb przylatuje pierwszy i ma najlepsze wyniki. Blue Toni jest najlepszym lotnikiem i najlepszym gołębiem rozpłodowym. On nie jest na sprzedaż, ale jego dzieci i wnuki tak - wyjaśnia dalej.
A tych spod czeskiego Ołomuńca przyjechało do Katowic aż 20. Tłumaczy dalej, że cena za dzieci medalistów olimpijskich może być różna, ale trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu 5-8 tys. zł. Aby młode mogły powtórzyć sukcesy Blue Toniego, potrzebna jest odpowiednia opieka, dieta i trening. Dokładnie tak jak młodzi ludzie w zawodowym sporcie.
Kubki z gołębiami, suple, nadajniki GPS i ciężarówka - wszystko dla ptaków
Wystawcy na stoiskach przyciągają hodowców m.in. eksponując puchary zdobyte przez ich czempionów. Pod każdą klatką jest również kartka z rodowodem i osiąganymi wynikami. Pełna transparentność.

Gołębia można też wziąć do rąk i samemu spróbować sprawdzić jego predyspozycje. To obrazek, który można tu zobaczyć na każdym kroku. W ten sposób hodowcy sprawdzają skrzydła, grubość kośćca oraz to, jak pracuje muskulatura. Wielu przy pomocy niewielkich powiększalników sprawdza też budowę oka.
Ptaki to oczywiście główna ekspozycja w części targowej, ale bynajmniej nie jedyna. Gołębiarze mogą tu zaopatrzyć się we wszystko, co potrzebne w hodowli - od gołębnika i jego wyposażenia, przez odżywki, leki, odpowiednią karmę, środki czystości, systemy zegarowe oraz transportowe do przewozu gołębi pocztowych. Jest tu nawet ciężarówka do przewozu dużej liczby ptaków. Targową ofertę uzupełniają przedstawiciele wspólnych gołębników, a także producenci rozwiązań do obliczania wyników lotowych. Dla osób niezorientowanych w temacie to liczba różnych technologicznych nowinek, jakie stosują gołębiarze, może być zaskakująca. Do tego dochodzą też producenci różnej maści gadżetów - kubki, kufle do piwa talerze. Oczywiście każdy z wizerunkiem gołębia.

W hali MCK w ramach EXPOGołębie eksponowana jest także 73. Ogólnopolska Wystawa Gołębi Pocztowych organizowana przez Polski Związek Hodowców Gołębi Pocztowych. Można tu znaleźć najlepsze gołębie z 38 na 40 okręgów PZHG.
- Białystok i Legnica nie przywiozły gołębi ze względów epidemiologicznych. Są tam ogniska chorób zakaźnych i niestety z tego względu te rejony zostały wyłączone - mówi Piotr Kobędza, wiceprezydent Zarządu Głównego Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych.
Łącznie prezentowanych jest tu 1600 ptaków z czego 44 zostały wytypowane do tegorocznej reprezentacji Polski.
- Ta reprezentacja pojedzie na Środkowoeuropejską Wystawę w Budapeszcie na Węgrzech, gdzie spotykają się hodowcy z dawnych "demoludów" - mówi Piotr Kobędza.
Do Budapesztu pojedzie 5 gołębi z okręgu Katowice. Zawody na Węgrzech to poniekąd zastąpienie Olimpiady, która odbywa się co dwa lata. Poprzednia reprezentacja, którą w styczniu 2024 roku również mogliśmy oglądać w hali MCK w Katowicach, na Olimpiadzie w holenderskim Maastricht zdeklasowała konkurencję.
- Tradycyjnie poszło nam bardzo dobrze. Polska średnio zdobywa połowę medali. W poprzednim roku również bezapelacyjnie wygraliśmy klasyfikację medalową. Tegoroczny poziom też jest bardzo wysoki, co nas pozytywnie zaskakuje, bo tak się składa, że jak jest rok olimpijski, to wyniki sportowe są lepsze. Hodowcy są bardziej skoncentrowani i mają "parcie" na wynik. W tym roku jednak też mamy bardzo wysoki poziom - podkreśla Piotr Kobędza.
Warto zauważyć, że PZHGP jest największym związkiem gołębiarzy w Europie i liczy około 40 tys. hodowców. Wiceprezydent tłumaczy, że choć ta liczba stopniowo się kurczy, to jednak bardzo powoli, nie tak szybko, jak ma to miejsce w innych krajach starego kontynentu, gdzie społeczność pasjonatów stale się zawęża.
- Mamy gości zagranicznych z Hiszpanii, Niemiec, Belgii, Słowacji i z Czech. Wszyscy są zachwyceni liczbą zwiedzających, robi to na nich kolosalne wrażenie - zauważa Piotr Kobędza.
Polska jest gołębiarskim hegemonem Europy. Pokazują to wyniki sportowe, a także liczba hodowców. Tradycyjnie Śląsk jest najliczniejszym okręgiem w strukturach PZHGP.
- Mamy największy okręg, który na ten moment zrzesza około 2300 hodowców - mówi Piotr Kobędza.
To jednak wkrótce może się zmienić, a gołymbiorze ze Śląska czują na plecach oddech kolegów z Kielc.
- Nie wiem czy w statystyce za ostatni rok nie przeskoczy nas okręg Kielce, ale tylko ze względu na zmiany organizacyjne. W ramach okręgów niektórzy zmieniają swoją przynależność ze względu na np. kierunki lotów czy ukształtowanie terenu, które im bardziej pasuje. Wiem, że do Kielc dołączyły dwa okręgi, więc niewykluczone, że nas przeskoczą - analizuje Piotr Kobędza.
Na terenie wystawy gołębi przy stanowisku reprezentacji Polski kolejka jest największa. Porusza się wolniej niż z nogi na nogę. Każdy z hodowców z zaciekawieniem obserwuje najmniejsze detale anatomii czempionów, a także analizuje tegoroczne wyniki, jakie wypisane są na kartkach pod klatkami.
Co jakiś czas można zobaczyć, ze ktoś robi sobie zdjęcie z którymś z gołębi. Nie zawahajcie się podejść i zagadać. Często są to właściciele najlepszych gołębi, którzy na hodowli zjedli zęby. Dziś można tu było spotkać m.in. właściciela najszybszego na świecie gołębia pocztowego na średnim dystansie, który nazywa się Iga. Jak wygląda jego trening?
- Trenuje dwa razy dziennie po trzydzieści pięć minut. Oczywiście trzeba do tego doliczyć czas na dojazd. Około 40 kilometrów od domu jest taki kościółek i jezioro, to moje ulubione miejsce na treningi - mówi Krzysztof Pławecki z Rabki Zdrój, z oddziału Raba Wyżna Podhale - Wyjeżdżamy o 5 rano, bo nie damy rady później. Musimy łączyć treningi z pracą - dodaje.
O swoim najlepszym gołębiu mówi z pasją i wzruszeniem.
- Iga jest wyjątkowym ptakiem. Ma trzy lata i trenuje loty od pierwszego roku. Co roku robi kilka szpicowych konkursów, jedynek. Jako roczny ptak była najlepszym lotnikiem okręgu w kategorii "A". Teraz jako trzyletnia jest w kategorii "B", a w "D" reprezentuje Polskę z wynikiem 22,94 - podkreśla Krzysztof Pławecki.
Inny z hodowców, którego gołąb trafił w tym roku do reprezentacji Polski, aby wytrenować czempiona pojechał po miot aż do Hamburga.
- To ptak wywodzący się z hodowli Heinza Bindacza. Kilka sztuk tych gołąbków zakupiłem w 2019 roku. Mamy trzy samczyki, po słynnym samczyku 033 Heinza Bindacza, który pochodzi z olimpiady 003 - mówi Zbigniew Kowalówka z okręgu Krzeszowice.
W tym z zaproszenia gołębiarzy skorzystał także Marek Wójcik, wojewoda śląski, którego spotkaliśmy nigdzie indziej, jak przy reprezentacji Polski.
- Gołębiarstwo to jest pasja bardzo wielu ludzi, zwłaszcza tu na Śląsku. Jak do tej pory nie miałem okazji zapoznania się z tym, jak wygląda hodowla gołębi, dlatego cieszę się, że eksperci wytłumaczyli mi na czym to wszystko polega. Podziwiam zaangażowanie tych ludzi, zarówno jeżeli chodzi o opiekę nad gołębiami, jak i wymiar sportowy - mówi Marek Wójcik.
Hodowcy zgodnie podkreślają, że za fenomenem hodowli gołębi pocztowych stoi przyjaźń, która łączy hodowców ze sobą na wzajem i z gołębiami.
- Dla mnie najpiękniejsza jest atmosfera, która jest wśród hodowców, czyli takie koleżeństwo i partnerstwo. Z drugiej strony taka sama sytuacja jest między hodowcą a gołębiem. To są koledzy i łączy ich przyjaźń - podkreśla Piotr Kobędza.
Wszystkie produkty dla gołębi można nabyć w naszym sklepie internetowym oraz stacjonarnym golebimarket.pl w cenach detalicznych oraz hurtowych
